Większość firm zamawia stronę u jednej osoby, a kampanię Google Ads u innej. Efekt? Strona i reklama mówią różnymi językami — inne nagłówki, inne obietnice, inna estetyka. Użytkownik klika reklamę, trafia na stronę i... wychodzi. Gdy zajmuję się stroną dla klienta, który planuje też Google Ads, buduję ją od razu z myślą o kampanii: dopasowane nagłówki H1 do słów kluczowych, szybkie ładowanie pod PageSpeed, wyraźne formularze i numery telefonów w miejscach, gdzie użytkownik ich szuka. Nie musisz koordynować kilku dostawców. Możesz mieć stronę i kampanię zaprojektowane tak, żeby się uzupełniały.