
Błędy na stronach firm usługowych powtarzają się tak regularnie, że po kilku latach robienia audytów mogę je wymienić z pamięci. Barber, firma remontowa, gabinet, kancelaria, hydraulik — branża się zmienia, lista błędów nie. I prawie każdy z nich kosztuje realnych klientów: ktoś wchodzi na stronę z Google, nie znajduje tego, czego szuka, i wraca do wyników, żeby kliknąć konkurenta.
Poniżej dziewięć błędów, które widzę najczęściej, uporządkowanych od pierwszego ekranu do tego, co dzieje się po wysłaniu formularza. Przy każdym piszę, jak go rozpoznać u siebie i co zrobić. Większość poprawek nie wymaga nowej strony — wystarczy popołudnie pracy na obecnej.
Błędy na pierwszym ekranie
Pierwszy ekran to wszystko, co klient widzi bez przewijania. Na telefonie to naprawdę niewiele miejsca: logo, nagłówek, może jedno zdanie i przycisk. Tu rozstrzyga się, czy ktoś zostanie na stronie, czy wróci do Google.
1. Brak numeru telefonu i przycisku nad zagięciem
Klient firmy usługowej często chce po prostu zadzwonić albo się umówić. Jeśli numer jest tylko w stopce, a przycisk „Umów wizytę” pojawia się po trzech ekranach przewijania, część osób nie dotrze. Na telefonie numer powinien być klikalny i widoczny od razu, najlepiej jako przycisk w nagłówku albo pasek na dole ekranu.
Jak sprawdzić: otwórz swoją stronę na telefonie i nie przewijaj. Czy widzisz, jak się z Tobą skontaktować? Jeśli nie, to najprostsza poprawka na tej liście i zwykle pierwsza, którą robię.
2. Ogólniki zamiast oferty
„Kompleksowe usługi na najwyższym poziomie. Profesjonalizm i doświadczenie. Indywidualne podejście do klienta.” Te zdania mógłby napisać każdy i nic nie mówią. Klient po dwóch sekundach nadal nie wie, co robisz, dla kogo i gdzie.
Nagłówek pierwszego ekranu powinien zawierać usługę, miejsce i korzyść lub wyróżnik: „Remonty łazienek w Gdańsku. Wycena w 48 godzin, umowa, termin na piśmie.” Przy pisaniu tekstów stosuję prostą zasadę: jeśli zdanie pasuje do strony konkurenta po zmianie logo, wyrzucam je.
Błędy w prezentacji oferty
Gdy klient przejdzie pierwszy ekran, chce odpowiedzi na dwa pytania: ile to kosztuje i czy mogę Ci zaufać. Strony firm usługowych często unikają obu.
3. Brak cen i widełek
Rozumiem argument „każda wycena jest indywidualna”. Ale klient i tak chce wiedzieć, czy mówimy o 200 zł czy o 2 000 zł. Jeśli nie znajdzie żadnej liczby, założy najgorsze albo pójdzie do firmy, która podała widełki. U moich klientów samo dodanie cen „od” albo przykładowych wycen zwykle zwiększa liczbę zapytań, a jednocześnie odsiewa osoby z budżetem, którego i tak nie obsłużysz.
- Usługi powtarzalne (strzyżenie, konsultacja, przegląd) — cena dokładna.
- Usługi wyceniane (remont, strona, projekt) — widełki „od–do” albo trzy przykładowe realizacje z cenami.
- Usługi nietypowe — opis, co wpływa na cenę, i obietnica wyceny w określonym czasie.
4. Brak opinii i dowodów
Strona bez opinii, zdjęć realizacji, logotypów klientów ani liczb („350 wykonanych łazienek”) prosi o zaufanie na słowo. Opinie z Google można wkleić w jeden wieczór. Zdjęcia realizacji masz w telefonie. Jeśli branża nie pozwala na opinie, jak w gabinetach psychologicznych, pokazujesz kwalifikacje, certyfikaty, nurt pracy, przynależność do towarzystw — o tym piszę na stronie o stronach dla psychologów.
Ważna rzecz: opinie muszą być prawdziwe i z imieniem. Trzy anonimowe „Polecam! — Klient” szkodzą bardziej niż brak opinii.
Błędy techniczne, które widać na telefonie
Większość ruchu na stronach lokalnych usług pochodzi ze smartfonów. Błędy z tej grupy są niewidoczne na komputerze wykonawcy, a dla klienta z telefonem w ręku to pierwsza rzecz, którą zauważa.
5. Wolna strona mobilna
Strona, która ładuje się 6 sekund na komórce w słabym zasięgu, traci klientów, zanim cokolwiek wyświetli. Najczęstsze przyczyny: zdjęcia po 4 MB wstawione prosto z aparatu, trzydzieści wtyczek, suwaki z pięcioma slajdami, tani hosting, brak cache. Każdą z nich da się naprawić bez przebudowy strony — więcej w tekście o przyspieszaniu WordPressa.
Jak sprawdzić: wpisz adres strony w PageSpeed Insights i patrz na wynik mobilny, nie na komputerowy. Jeśli jest czerwony, to problem, który kosztuje Cię pozycje i klientów jednocześnie.
6. Brak lokalizacji na stronie
Klient szuka „barber Wrzeszcz” albo „psycholog Gdańsk Oliwa”. Jeśli Twoja strona nie ma nigdzie adresu, dzielnicy, mapy i nazwy miasta w tekstach, Google nie wie, gdzie jesteś, a klient nie wie, czy do Ciebie dojedzie. Adres w stopce każdej podstrony, mapa na stronie kontakt, miasto w nagłówkach usług i dane strukturalne firmy lokalnej to minimum. O tym, jak układam to dla Trójmiasta, piszę na stronie o stronach internetowych w Gdańsku.
Błędy w ścieżce kontaktu
Klient chce się skontaktować. Została ostatnia prosta: formularz, telefon, kalendarz. Tu też da się przegrać, i to na własne życzenie.
7. Formularz z dwunastoma polami
Imię, nazwisko, firma, NIP, telefon, e-mail, adres, kod pocztowy, temat, budżet, skąd o nas wiesz, zgoda, druga zgoda. Każde pole to kilka procent osób, które rezygnują. Do pierwszego kontaktu potrzebujesz imienia, numeru lub e-maila i jednego pola na wiadomość. Resztę dopytasz w rozmowie. Jeśli przyjmujesz wizyty, zamiast formularza postaw kalendarz — system rezerwacji online wbudowany w stronę pozwala umówić się bez pisania czegokolwiek.
Osobny temat: formularz, który po wysłaniu nic nie pokazuje albo wysyła wiadomość na skrzynkę, której nikt nie czyta. Przetestuj własny formularz raz na miesiąc. U kilku klientów odkryłem, że od pół roku nie dochodziły żadne zapytania, bo hosting zmienił ustawienia poczty.
8. Nieaktualne treści
Cennik sprzed dwóch lat, „aktualności” z ostatnim wpisem z 2022 roku, godziny otwarcia niezgodne z Google, pracownik na zdjęciu zespołu, który odszedł rok temu, stopka z copyright 2021. Każdy z tych elementów mówi klientowi: tu nikt nie zagląda, może firma już nie działa. Jeśli nie będziesz prowadzić aktualności, usuń tę sekcję. Lepiej mieć stronę bez bloga niż z martwym blogiem.
Raz na kwartał przejdź przez stronę jak klient: ceny, godziny, zespół, zdjęcia, numer telefonu, link do Booksy czy innego kalendarza. Zajmuje to pół godziny.
9. Brak śledzenia, czyli nie wiesz, co działa
Ten błąd jest niewidoczny dla klienta, ale najdroższy dla Ciebie. Bez analityki i śledzenia zdarzeń nie wiesz, ile osób weszło na stronę, ile kliknęło numer, ile wysłało formularz i skąd przyszły. Nie możesz porównać, czy reklama w Google przynosi zapytania, ani zauważyć, że formularz przestał działać.
Minimum: analityka zgodna z RODO z włączonym zliczaniem kliknięć w telefon, wysłań formularza i rezerwacji. Jeśli prowadzisz kampanie Google Ads, bez konwersji system optymalizuje reklamy w ciemno. Pisałem o tym w artykule o śledzeniu konwersji w Google Ads — ta sama zasada dotyczy ruchu z wyszukiwarki i polecenia.
Jak sprawdzić własną stronę w 15 minut
Nie potrzebujesz narzędzi ani wiedzy technicznej. Weź telefon, otwórz swoją stronę w trybie prywatnym i przejdź przez listę:
- Czy bez przewijania widzę, co robisz, gdzie i jak się skontaktować?
- Czy nagłówek mówi o usłudze i mieście, czy o „profesjonalizmie”?
- Czy znajdę jakąkolwiek cenę albo widełki w ciągu 30 sekund?
- Czy są prawdziwe opinie z imieniem lub zdjęcia realizacji?
- Czy strona załadowała się w czasie, w którym nie zdążyłem się zniecierpliwić?
- Czy wiem, w jakiej dzielnicy jesteś, bez szukania w stopce?
- Czy formularz ma mniej niż 5 pól i czy po wysłaniu dostałem potwierdzenie?
- Czy wszystkie ceny, godziny i zdjęcia zespołu są aktualne?
- Czy wiesz, ile zapytań przyszło ze strony w zeszłym miesiącu?
Każde „nie” to punkt do poprawy. Jeśli jest ich więcej niż cztery, warto rozważyć, czy poprawiać obecną stronę, czy zbudować nową — o tym decyduję z klientami w tekście modernizacja strony czy nowa.
Co zrobić teraz
- Przejdź przez dziewięć pytań z listy wyżej na telefonie i zapisz, przy których padło „nie”.
- Zacznij od najtańszych poprawek: numer w nagłówku, skrócenie formularza, aktualizacja cen i godzin — to jedno popołudnie.
- Wklej 5–10 prawdziwych opinii z Google i dodaj widełki cenowe do najważniejszych usług.
- Włącz analitykę i śledzenie kliknięć w telefon oraz wysłań formularza, żeby za miesiąc wiedzieć, czy poprawki działają.
Jeśli wolisz, żebym sprawdził to za Ciebie, zamów bezpłatny audyt strony — przejdę przez te dziewięć punktów i kilkanaście innych, a Ty dostaniesz listę poprawek w kolejności od najważniejszej.